Komisja Europejska jest zaniepokojona decyzją ministra środowiska ws. zwiększenia wycinki w Puszczy Białowieskiej. KE zdecydowała się skontaktować z polskimi władzami, by upewnić się Zdjęcie z lutego 2023 r. Fotografia ukazuje fragment Puszczy Dulowskiej (wchodzącej w skład Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego). Pusta przestrzeń widoczna na zdjęciu była niegdyś wypełniona drzewami (w lecie ścieżka tonęła w mrocznej zieleni). Niestety nie jest to jedyne miejsce, które tak potraktowano w Puszczy. W przypadku nagrań austriackiego biznesmena fakty ewidentnie ukazują, że pan Kujda wyszedł na świetlaną postać. Padła propozycja korupcyjna, on ją stanowczo odr WPHUB. Strona główna Gospodarka Wiadomości Wycinka Puszczy Białowieskiej. Jan Szyszko do Trybunału: wstrzymanie wycinki to szkody o wartości 3,2 mld zł. Notowania. oprac. Jacek Bereźnicki Oficjalny kanał OKO.pressFundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej “OKO”została założona 10 marca 2016 r. przez Helenę Łuczywo, Seweryna Blumsztajna, Jacka Rak Państwo traci na wycince puszczy na dwóch poziomach. Po pierwsze, są to straty wizerunkowe z powodu niszczenia na oczach świata unikalnych wartości przyrodniczych przez wycinkę ponad 100 WPHUB. 24.08.2022 12:08, aktualizacja 24.08.2022 13:46. Chwile grozy w Puszczy Boreckiej. Do sieci trafiło przerażające wideo. 547. Na terenie Puszczy Boreckiej doszło do bardzo niepokojącej sytuacji. Grupa aktywistów chroniących drzewa przed wycinką została zaatakowana przez zamaskowanych mężczyzn. Do sieci trafiło wideo, na To nie wystarczyło, wciąż jesteśmy na miejscu i sprzeciwiamy się wycince Puszczy. Dlatego służby postanowiły wzmożyć działania. Policja złożyła 17 wniosków o ukaranie aktywistów i aktywistek za blokadę harwestera z 8 czerwca (Art. 51 kodeksu wykroczeń - zobacz poniżej). Wobec 37 kolejnych osób postępowania są w toku. tvn24.pl. W Puszczy Bukowej (woj. zachodniopomorskie) trwa protest przeciw wycince drzew na terenie Nadleśnictwa Gryfino. Manifestujący chcą by cała Puszcza została uznana za Park Narodowy W piątek polski rząd ma odpowiedzieć na zarzuty Komisji Europejskiej w sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki wydał w ubiegłym tygodniu unijny Trybunał Sprawiedliwości. Poseł do Parlamentu Europejskiego Róża Thun tłumaczyła w Polsat News, że "nigdy wcześniej nie zdarzyła się sytuacja, żeby jakiś rząd nie cgp72JE. Opublikowano: 2017-08-04 12:21:02+02:00 Dział: Smoleńsk Smoleńsk opublikowano: 2017-08-04 12:21:02+02:00 autor: PAP/Obara Gdy wątpliwości rodzin z biegiem czasu rosły, państwo Tuska nie chciało nawet słyszeć o ekshumacjach. Ministrowie próbowali też zakłamać swoje wcześniejsze decyzje o nieotwieraniu trumien. A przecież jeszcze w listopadzie 2010 r. podczas spotkania premiera Tuska z rodzinami w KPRM, Ewa Kopacz uzasadniała zakaz otwierania trumien ustawą o pochówkach z lat 50. Nie chciała słuchać kontrargumentów rodzin, które przekonywały, że przepisy kodeksu postępowania karnego mają pierwszeństwo nad przepisami sanitarnymi. TYLKO U NAS! Tusk o odpowiedzialności po 10/04: „Nikt z nas za granicę nie ucieknie”. Ujawniamy pełny stenogram spotkania b. premiera z rodzinami ofiar Gdy w listopadzie 2016 prokuratura podjęła decyzję o ekshumacji wszystkich ciał, podniósł się krzyk. Politycy PO i Nowoczesnej robili wszystko, by storpedować te działania. Próbowano wywołać społeczny sprzeciw. Właśnie wtedy pojawili się agresywni tzw. Obywatele RP pod wodzą Pawła Kasprzaka z hasłem „Ręce precz od grobów”. Żądamy natychmiastowego wycofania decyzji o ekshumacji ciał tych ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny tego sobie nie życzą — apelowali Obywatele RP w liście skierowanym do Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego. Nie ma powodu wchodzić dzisiaj w merytoryczne sporo zasadność zaplanowanych w Prokuraturze Krajowej badań. One w oczywisty sposób nie mają żadnego sensu. Żaden nowy szczegół nie zostanie ujawniony – chyba, że planując ekshumacje, zaplanowali Panowie również fałszerstwo. Badania – gdyby nawet rzeczywiście były do czegokolwiek potrzebne z uwagi na dobro jakiegokolwiek postępowania dotyczącego przyczyn katastrofy – można ograniczyć do tych osób, których bliscy wyrażają na to zgodę — alarmowali Obywatele RP, obrażając przy tym prezesa PiS i żądając wstrzymania działań ekshumacyjnych. Kto za nimi stał? Kto uruchomił agresywny ruch, mający zablokować dotarcie do prawdy? Dziś widać nadzwyczaj jasno, jaka wiedza miała zostać zakopana w ziemi. Barbarzyńskie potraktowanie ciał, wymieszanie szczątków, zamiany ciał. Umieszczenie w jednej trumnie trzech dłoni czy dwóch miednic pokazuje, że Rosjanie czuli się absolutnie bezkarni. CZYTAJ WIĘCEJ: Państwo „zdało egzamin”? Wyniki kolejnych ekshumacji zdecydowanie temu przeczą! ZOBACZ jakie okrucieństwo miał ukryć zakaz otwierania trumien Prawda wychodzi na jaw. Im więcej faktów obnaża działania rządu Donalda Tuska i Ewy Kopacz, tym większa determinacja w wywołaniu społecznej rewolty i odsunięciu Prawa i Sprawiedliwości od władzy. A przy okazji, Platforma mogłaby wreszcie przestać powtarzać te brednie o szkodliwej wycince w Puszczy Białowieskiej. Do tak koszmarnego stanu doprowadziły właśnie działania ich ministra. WIĘCEJ: Kto zawinił ws. Puszczy Białowieskiej? Leśnik wskazuje odpowiedzialnych. Hampel przedstawia genezę ekologicznej katastrofy. DOKUMENTY Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. Gdy wątpliwości rodzin z biegiem czasu rosły, państwo Tuska nie chciało nawet słyszeć o ekshumacjach. Ministrowie próbowali też zakłamać swoje wcześniejsze decyzje o nieotwieraniu trumien. A przecież jeszcze w listopadzie 2010 r. podczas spotkania premiera Tuska z rodzinami w KPRM, Ewa Kopacz uzasadniała zakaz otwierania trumien ustawą o pochówkach z lat 50. Nie chciała słuchać kontrargumentów rodzin, które przekonywały, że przepisy kodeksu postępowania karnego mają pierwszeństwo nad przepisami sanitarnymi. TYLKO U NAS! Tusk o odpowiedzialności po 10/04: „Nikt z nas za granicę nie ucieknie”. Ujawniamy pełny stenogram spotkania b. premiera z rodzinami ofiar Gdy w listopadzie 2016 prokuratura podjęła decyzję o ekshumacji wszystkich ciał, podniósł się krzyk. Politycy PO i Nowoczesnej robili wszystko, by storpedować te działania. Próbowano wywołać społeczny sprzeciw. Właśnie wtedy pojawili się agresywni tzw. Obywatele RP pod wodzą Pawła Kasprzaka z hasłem „Ręce precz od grobów”. Żądamy natychmiastowego wycofania decyzji o ekshumacji ciał tych ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny tego sobie nie życzą — apelowali Obywatele RP w liście skierowanym do Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego. Nie ma powodu wchodzić dzisiaj w merytoryczne sporo zasadność zaplanowanych w Prokuraturze Krajowej badań. One w oczywisty sposób nie mają żadnego sensu. Żaden nowy szczegół nie zostanie ujawniony – chyba, że planując ekshumacje, zaplanowali Panowie również fałszerstwo. Badania – gdyby nawet rzeczywiście były do czegokolwiek potrzebne z uwagi na dobro jakiegokolwiek postępowania dotyczącego przyczyn katastrofy – można ograniczyć do tych osób, których bliscy wyrażają na to zgodę — alarmowali Obywatele RP, obrażając przy tym prezesa PiS i żądając wstrzymania działań ekshumacyjnych. Kto za nimi stał? Kto uruchomił agresywny ruch, mający zablokować dotarcie do prawdy? Dziś widać nadzwyczaj jasno, jaka wiedza miała zostać zakopana w ziemi. Barbarzyńskie potraktowanie ciał, wymieszanie szczątków, zamiany ciał. Umieszczenie w jednej trumnie trzech dłoni czy dwóch miednic pokazuje, że Rosjanie czuli się absolutnie bezkarni. CZYTAJ WIĘCEJ: Państwo „zdało egzamin”? Wyniki kolejnych ekshumacji zdecydowanie temu przeczą! ZOBACZ jakie okrucieństwo miał ukryć zakaz otwierania trumien Prawda wychodzi na jaw. Im więcej faktów obnaża działania rządu Donalda Tuska i Ewy Kopacz, tym większa determinacja w wywołaniu społecznej rewolty i odsunięciu Prawa i Sprawiedliwości od władzy. A przy okazji, Platforma mogłaby wreszcie przestać powtarzać te brednie o szkodliwej wycince w Puszczy Białowieskiej. Do tak koszmarnego stanu doprowadziły właśnie działania ich ministra. WIĘCEJ: Kto zawinił ws. Puszczy Białowieskiej? Leśnik wskazuje odpowiedzialnych. Hampel przedstawia genezę ekologicznej katastrofy. DOKUMENTY Strona 2 z 2 Publikacja dostępna na stronie: Minister Jan Szyszko ocenił na sobotniej konferencji prasowej w Sejmie, że prawdopodobnie przez "pewne polityczne decyzje", które zakazały działalności gospodarczej na terenie Puszczy Białowieskiej, doprowadziły do zamarcia ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna (świerków, sosen, jesionów czy dębów). W 2011 r. minister środowiska ograniczył limity pozyskania drewna w puszczy. Naukowcy mówią jednoznacznie - Tak. Brak użytkowania, to wzrost zagrożenia ze strony organizmów patogennych i z tego powodu uległo zamarciu ponad 3,5 mln metrów sześciennych, a w ślad za tym, jest korelacja, zginęły i gatunki i siedliska - powiedział. Zapowiedział też, że w niedzielę na konferencji prasowej w Puszczy Białowieskiej poinformuje jaką podjął decyzję ws. przyszłości puszczy. Minister podkreślił, że Puszcza Białowieska to najbardziej znany obiekt przyrodniczy na świecie. To klejnot pod względem zachowanych zasobów przyrodniczych. Klejnot, który objęty jest wszystkimi formami ochrony, od pomników przyrody poprzez, rezerwaty, Naturę 2000, park narodowy, rezerwat biosfery - dodał. Zwrócił jednak uwagę, że od pewnego czasu zaczęły docierać do resortu niepokojące informacje nt. puszczy. Zaczęły do nas docierać niepokojące informacje z prasy światowej i polskiej. Polegały one na tym, że jedna część prasy mówiła, że Polacy chcą wycinać Puszczę Białowieską jako ostatni relikt lasów naturalnych nietkniętych ręką człowieka. Z drugiej strony zaniepokojenie również ze strony KE, że na terenie puszczy zanikają siedliska i gatunki priorytetowe z punktu widzenia Natury 2000. Jako minister środowiska musiałem na to zareagować - powiedział. Jak wyjaśnił, dlatego właśnie zlecił przeprowadzenie inwentaryzacji na terenie puszczy. Fakt jest faktem. Zamarło ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna takich gatunków jak sosna, świerk, olsza, jesion, dąb. Jesion zniknął prawie zupełnie. Na setkach hektarów podlegają degradacji siedliska priorytetowe dla UE, jak Świetlista Dąbrowa, grądy, olsy - poinformował. Szyszko na konferencji podsumował także konferencję naukową "Puszcza Białowieska - fakty, mity i przyszłość", która była odbyła się w sobotę w Senacie. Jej organizatorem był resort środowiska oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Wyjaśnił, że eksperci zastanawiali się nad tym czy rzeczywiście puszcza jest naturalnym lasem nietkniętym przez człowieka, czy dziedzictwem kulturowym miejscowej ludności. Minister ocenił, że Puszcza Białowieska to dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności, które niestety w ciągu ostatnich 20 lat się zmieniło na niekorzyść. Pytany przez dziennikarzy, czy może poradzić sobie ona bez ingerencji człowieka powiedział, że tak. Puszcza oczywiście dałaby sobie radę, gdyż puszcza i cała przyroda chroni swoja bioróżnorodność jak my to nazywamy katastrofami ekologicznymi. Tam występował pożary, które trwały 5 miesięcy. Stworzyło to warunki żeby wchodziły takie gatunki jak brzoza, sosna, to się odnawiało. Przyroda chroni swoją bioróżnorodność za pomocą katastrof ekologicznych, my się staramy je ograniczać (...) Człowiek chroni swoją bioróżnorodność poprzez użytkowanie. Nie jestem przeciwnikiem ochrony ścisłej, wręcz odwrotnie, ale jestem gorącym zwolennikiem, żeby badać co się z tym dzieje - powiedział. Ojciec Zdzisław Klafka rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu dodał, że do puszczy nie można podchodzić tylko jak do pewnego zabytku przyrody, ponieważ związani są z nią ludzie, którzy też z niej żyją. Jest to dziedzictwo kulturowe, przyrodnicze, w którym człowiek był od początku, człowiek miał coś do powiedzenia. Przyroda nie jest tylko do patrzenia, ale jest to miejsce, które pozwala człowiekowi godnie żyć - podkreślił. W trakcie konferencji naukowej prelegenci przekonywali, że Puszcza Białowieska była użytkowana przez miejscową społeczność od wieków, a jej zasoby pozwalały jej przeżyć, a także się rozwijać. To nie jest prawda, że puszcza nie była dotknięta ludzka ręką - podkreślali. Na to zwracali też uwagę przedstawiciele lokalnej społeczności. Prof. dr hab. Bogdan Brzeziecki oraz prof. dr hab. Jacek Hilszczański mówili o gradacji drzewostanów przez korniki oraz zanik cennych siedlisk przyrodniczych. Brzeziecki przekonywał, że puszczę powinno się podzielić na dwa obszary ścisłej ochrony, a także terenów w których można byłoby prowadzić np. wyręb. Ocenił, że teren puszczy, który jest obecnie objęty parkiem narodowym jest wystarczający. Przedstawiciel Lasów Państwowych Andrzej Nowak mówił z kolei, że dzisiejsza puszcza stanowi obraz ginącego lasu. Znika w rekordowym tempie świerk. Obecnie steki tysięcy hektarów zostały opanowane przez kornika drukarza (ponad 1 mln metrów sześc. drewna). Wielkość powierzchni z martwym świerkiem to kilka tysięcy hektarów. Zakaz usuwania chorych świerków i twierdzenie, że natura potrafi uregulować te procesy - to zbrodnia - podkreślił. Księża Józef Poskrobko oraz Leonid Szeszko mówili o ekumenicznym wymiarze puszczy. Umiarkowane i zrównoważone gospodarowanie zasobami puszczy prowadzić będzie do realizacji celu związanego z zachowaniem różnorodności biologicznej w tym siedlisk istotnych z punktu widzenia europejskiej i globalnej przyrody. Realizacja odpowiednio realizowanej ochrony czynnej i biernej będzie sprzyjała idei zrównoważonego rozwoju - powiedział Szeszko Z kolei Poskrobko ocenił, że obecnie puszcza jest degradowana. Całe połaci są atakowane przez pasożyty, a od kilkunastu lat gospodarka w puszczy jest ograniczana przez tzw. ruchy ekologiczne, które lansują bierną ochronę - mówił. W trakcie debaty pojawiło się kilkanaście głosów przeciwnych. Prof. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego przekonywał, że martwe drewno w puszczy jest nieocenionym skarbem dla przyrody. Powołując się na badania naukowe tłumaczył, że martwe drewno świerkowe ma pozytywny wpływ na procesy glebotwórcze oraz na bioróżnorodność. Skubała ocenił też, że obecna gradacja kornika w puszczy jest naturalna. To nie zagraża puszczy a wręcz przeciwnie. Takie rzeczy się wcześniej działy. Puszcza jest taka jaka jest dzięki tym co się działo wcześniej - powiedział. Prof. Wiesław Walankiewicz z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach podkreślił, że puszcza powinna być cała objęta parkiem narodowym. Zwrócił jednak uwagę, że nie ma obecnie takiej woli politycznej, dlatego postulował, aby utrzymać limit obecnej wycinki i stosować ochronę czynną właśnie na tych ternach gdzie można dokonywać cięć. Zamieszanie wokół puszczy wywołał zeszłoroczny aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) w nadleśnictwie Białowieża, który zakłada zwiększenie pozyskanie drewna w tym nadleśnictwie z obecnych 63,4 tys. metrów sześciennych (na 10 lat) do 188 tys. metrów sześciennych. Leśnicy uzasadniają tę decyzję gradacją kornika drukarza. Jednak środowiska naukowe oraz ekolodzy apelują o pozostawienie puszczańskiej przyrody bez ingerencji człowieka. Obecnie dokument znajduje się w dyrekcji generalnej Lasów Państwowych. W w puszczańskich nadleśnictwach zinwentaryzowano ok. 200 tys. świerków zasiedlonych przez korniki. Łączna masa tego drewna to 260 tys. metrów sześć, a rozpad drzewostanów z udziałem świerka, wskutek gradacji korników, nastąpił na łącznej powierzchni ok. 4 tys. ha. Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, prokuratura od pięciu lat nie jest w stanie ustalić, czy wycinka w Puszczy Białowieskiej była przestępstwem. Gazeta podała, że "wycinka ruszyła w 2017 r. pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem". Tylko do końca 2017 r. – jak wskazała "Rz" - usunięto ich 180 tys. Gazeta podnosi, że zdaniem organizacji ekologicznych wycinka miała tak naprawdę charakter komercyjny, a została wstrzymana dopiero, gdy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał Polsce jej natychmiastowe przerwanie pod groźbą kar 100 tys. euro dziennie. Co dalej ze śledztwem? "Czy podejmując decyzję o wycince, czołowi funkcjonariusze złamali prawo? Szybko się nie dowiemy. Śledztwo w tej sprawie zawieszono" – podała redakcja. Jak przekazała "Rz", decyzja o obecnym zawieszeniu zapadła 30 czerwca, a powodem jest problem ze znalezieniem biegłego. Z uzasadnienia wynika, że próby jego wyłonienia trwają od października 2021 roku. Warto przypomnieć, że zdaniem Ekologicznego Forum Młodzieży Puszcza Białowieska nie jest już przyrodniczą dumę Polski, dziś stanowi obraz wielkiej katastrofy. Ich zdaniem wycinka była konieczna. Niepochamowana inwazja kornika drukarza doprowadziła do zgnicia milionów drzew na terenie trzech puszczańskich nadleśnictw. Podczas wykładu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu członkowie Ekologicznego Forum Młodzieży odnieśli się do działań aktywistów w Puszczy Białowieskiej, które doprowadziły do ogromnej inwazji kornika drukarza. „Jeszcze 2017r. śp. prof. Jan Szyszko, autorytet w dziedzinie przyrody i ochrony środowiska mówił, że Puszcza Białowieska to dziedzictwo przyrodnicze. My teraz mówimy, że puszcza była dziedzictwem przyrodniczym i narodowym. Dziś stała się prawdziwym cmentarzyskiem. Na tych terenach leżą połacie suchych, martwych drzew, szczególnie świerków. Takie warunki spowodowały np. to, że z puszczy ucieka zwierzyna” – stwierdzili. Wycinka była konieczna? Jeden z członków fundacji zwrócił uwagę z jakimi problemami boryka się dzisiejsza ekologia. „Problemem współczesnej ekologii jest przede wszystkim ogromna manipulacja informacją, granie na emocjach i uczuciach, konflikty ideowe i ekologiczne, a także bambinizm, czyli nadawanie zwierzętom cech ludzkich, a odczłowieczanie człowieka. Przedstawienie zwierząt jako istoty czujące, żyjące i funkcjonujące jak człowiek, a człowieka postawienie po stronie intruza, tego złego, który chce zniszczyć przyrodę. Dzisiejsza ekologia boryka się z niszczenie autorytetów (np. ataki na prof. Szyszko), za to że przedstawiają prawdę, która jest podparta badaniami naukowymi. Puszcza Białowieska to doskonały przykład działania pseudoekologów. Ci ludzie nie mieli pojęcia o podstawowych dzianiach przyrodniczych i zachodzących w puszczy procesach, a uważali że wiedzą lepiej jak nią gospodarować” – mówił. Puszcza Białowieska uległa zniszczeniu poprzez decyzję administracyjne oraz naciski ekologów. To wydane w 2017 postanowieniu Trybunał Sprawiedliwości o przerwaniu wycinki w puszczy pod groźbą kary finansowej w wysokości co najmniej 100 tys. euro dziennie oraz huczne protesty pseudoekologów. W ich mniemaniu (pseudoekologów) plaga kornika jest zjawiskiem naturalnym i natura sama sobie z nim poradzi. Problem jest jednak w tym, że takiej gradacji kornika od bardzo dawna w puszczy nie było i wycinka była konieczna. Już teraz wejście na taki obszar jest bardzo ryzykowne ze względu na przewracające się martwe drzewa. Kiedy drzewa już się przewrócą, na ich miejscu pojawią się dużo bardziej ekspansywne trawy (np. trzcinnik). Leśnicy zwracają uwagę, że trawy te tworzą grubą i zwartą warstwę korzeni, przez które nie będą mogły się przebić delikatne siewki drzew. W ten sposób przez dziesiątki lat, zanim drzewa ostatecznie zwyciężą z trawami. Puszcza Białowieska, a dokładnie jej duże fragmenty będą przypominały step, a nie lasy. Czytaj również: Adam Pawlicki: Jan Szyszko był szanowany i dlatego został zniszczony PAP/ Wycinka ruszyła w 2017 r. pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem. Do puszczy wjechały harwestery, które potrafią w ciągu dnia wyciąć nawet 300 drzew. Tylko do końca 2017 r. usunięto ich 180 tys. Zdaniem organizacji ekologicznych wycinka miała tak naprawdę charakter komercyjny, a została wstrzymana dopiero, gdy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał Polsce jej natychmiastowe przerwanie pod groźbą kar 100 tys. euro dziennie. Czy podejmując decyzję o wycince, czołowi funkcjonariusze złamali prawo? Szybko się nie dowiemy. Śledztwo w tej sprawie zawieszono. Nie tylko Szyszko Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyła w 2017 r. posłanka PO Gabriela Lenartowicz. – Zdecydowałam się na ten krok zbulwersowana tak bezczelnym łamaniem prawa. Zresztą wycinka oburzała cały świat, tymczasem minister środowiska Jan Szyszko podróżował z kornikami w słoiku do TSUE, odsądzając od czci i wiary ekspertów od leśnictwa – wspomina. Czytaj więcej W zawiadomieniu napisała, że minister mógł popełnić przestępstwo przekroczenia uprawnień na szkodę interesu publicznego, dokonując zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Później zawiadomiła też prokuraturę w sprawie tych samych przestępstw popełnionych przez Konrada Tomaszewskiego, ówczesnego dyrektora Lasów Państwowych, a prywatnie kuzyna prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak zauważała posłanka, Szyszko w 2016 r. trzykrotnie zwiększył poziom pozyskiwanego drzewa z puszczy, zaś w 2017 r. Tomaszewski wydał decyzję pozwalającą na cięcie w cennych drzewostanach. Jeszcze w 2017 r. białostocka prokuratura odmówiła śledztwa, uzasadniając, że działali oni „z uwagi na nadzwyczajną, katastrofalną sytuację związaną z gradacją kornika drukarza”. Posłanka zaskarżyła tę decyzję, a w kwietniu 2018 r. sąd nakazał przekazanie sprawy do dalszego prowadzenia. Uznał, że do oceny działań Szyszki i Tomaszewskiego potrzebna jest opinia biegłego lub zespołu biegłych i ponownie ruszyło śledztwo w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku. Obecnie toczy się ono również w sprawie przekroczenia uprawnień przez innych funkcjonariuszy Lasów Państwowych, w tym nadleśniczego Nadleśnictwa Hajnówka. Już raz było zawieszone z uwagi na konieczność wykonania czynności na Białorusi. Biegli się nie garną Decyzja o obecnym zawieszeniu zapadła 30 czerwca, a powodem jest problem ze znalezieniem biegłego. Z uzasadnienia wynika, że próby jego wyłonienia trwają od października 2021 r. „W pierwszej kolejności zwrócono się do jednostek naukowych, z których jedyną pozytywną odpowiedź uzyskano wyłącznie ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, przy czym odstąpiono od powoływania tejże jednostki z uwagi na zarzuty co do bezstronności biegłych, wysuwane przez występującą w niniejszym postępowaniu organizację społeczną Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot” – pisze prokuratura. Dodaje, że inni biegli często odpowiadali negatywnie, powołując się na związki z Lasami Państwowymi, a ci, którzy zgodzili się podjąć ekspertyzy, nie dają gwarancji jej należytego wykonania albo stawiają wygórowane warunki finansowe. Czy rzeczywiście ze znalezieniem biegłego jest taki kłopot? – Problem jest całkowicie realny. Wszystkie instytuty badawcze są de facto finansowane ze środków publicznych, co stawia ewentualnych biegłych w niewygodnej sytuacji – mówi mec. Beáta Filipcová, pełnomocnik Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Inaczej uważa Lenartowicz. – Po tylu latach śledztwa brak biegłego to słaby argument, bo można sięgnąć po ekspertów z zagranicy – mówi. Jej zdaniem prokuratura gra na czas, bo gdyby umorzyła postępowanie, ta decyzja byłaby skutecznie zaskarżona. Były minister nie doczekał końca śledztwa. Zmarł w 2019 r. Głównie za sprawą wycinki w puszczy jego postać wciąż budzi kontrowersje. Przed kilkoma dniami stojący w Jarocinie pomnik Szyszki oblano czerwoną farbą. Osobiście wyczyścił go burmistrz miasta Adam Pawlicki.